piątek, 6 listopada 2015

Sleek Matte Me...

...zawita w dzisiejszej recenzji. Do napisania jej przymierzam się od dawna, gdyż już z początkiem roku zakochałam się w tych pomadkach i owa miłość do tej pory mi nie przeszła. Z pomadkami matowymi na ogół jest tak, że albo się je kocha albo nienawidzi. Osobiście bardzo lubię takie wykończenie, stąd zakup pierwszego koloru.
     Na samym początku sięgnęłam po czerwień, gdyż uwielbiam klasyczny makijaż w postaci kreski na powiece oraz czerwonych ust. Poszukiwałam ideału, czyli pomadki o niebłyszczącym wykończeniu, nie wymagającej częstych poprawek i wygodnej w użyciu. Nie zawiodłam się. W pracy makijaż poprawiałam tylko po lunchu. Do tego RIOJA RED ma idealny dla mnie odcień nasyconej czerwieni.

     Kolejną moją miłością jest BIRTHDAY SUIT, którą już nie raz widziałyście w moich makijażach. Używam jej jako codziennego nudziaka na zmianę z ukochanym Smashboxem. Myślę, że największym ukłonę w jego stronę jest fakt, że zdecydowałam się użyć go na swój ślub. Decyzji tej za nic bym nie zmieniła. Przetrwał całusy, obiad, toasty oraz świetnie prezentował się na zdjęciach. Dla niektórych dziewczyn jest jednak za ciemny, u mnie świetnie komponuje się w makijaż.

     Ostatni w mojej kolekcji jest PETAL, którego użyłam raz na wyjście a potem już tylko po domu w celach testów do recenzji. To kolor delikatnego różu, chłodny i cukierkowy. Sprawdzi się u kobiet o naturalnie jaśniejszych ustach, lubujących się w subtelnych kolorach.

     Pomadki te cenię przede wszystkim za trwałość. Pod tym względem nie mogę im nic zarzucić. Śmiało polecam ją Panną Młodym, które też są fankami matowych pomadek. Niestety za trwałością i matem idzie też delikatne wysuszenie ust. Spotkałam się z opiniami, że usta są bardzo spierzchnięte po jej użyciu. Osobiście się z tym nie spotkałam, gdyż sama staram się pamiętać o nawilżaniu ust i to samo polecam swoim klientkom. Cenię sobie także aplikator w formie pacynki, na ogół jedna doza produktu starcza na uzyskanie idealnego krycia. Podczas nakładania pomadka jest płynna, błyszcząca, jednak trzeba z nią szybko pracować, gdyż fenomen polega na szybkim matowieniu i "wżeraniu" się pigmentu w usta. Możecie to zaobserować na zdjęciu mojej dłoni ze swatchami.
     Reasumując Sleek Matte Me to pomadka o przedłużonej trwałości, dla kobiet ceniących wygodę aplikacji oraz trwałość makijażu. Docenią ją zwolenniczki matowych ust. Podczas używania należy pamiętać o pielęgnacji ust, co z resztą zawsze jest podstawą. Ze swojej strony mogę ją Wam polecić z całego serca, na dodatek jeśli nie przypadnie Wam do gustu niewiele stracicie, gdyż cena to niecałe 30 zł.







4 komentarze:

  1. Prezentują się fenomenalnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor Petal bardzo mi się podoba :) Ale ja już w Rossmann zaopatrzyłam się w dużo matowych i błyszczących pomadek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja omijałam Rossmann, bo bym przepadła :D po przecenach zajrzę to mniej będzie kusić :D

      Usuń

Anonimowych proszę o podpisywanie się pod komentarzami. Komentarze obraźliwe, zawierające spam, niepodpisane lub będące tylko reklamą nie będą umieszczane.
Na pytania odpisuję pod Twoim komentarzem.

Copyright © 2016 by Magdalena Magdziarz , Blogger